Właściciel małej firmy produkującej zabawki edukacyjne z Poznania spędził sześć miesięcy na poprawkach prototypu. Problem nie leżał w technologii ani materiałach.
Wizualizacja przed produkcją
Zanim zamówił pierwszy prototyp, nie miał żadnego rysunku koncepcyjnego. Projektant otrzymał jedynie opis słowny i zdjęcia z Pinteresta.
Podstawy concept artu, takie jak szkice sylwetki, proporcje i widoki z kilku stron, pozwoliłyby wychwycić błędy na etapie kartki papieru, nie formy wtryskowej.
Trzy obserwacje z praktyki
Po pierwsze: firmy, które zlecają choćby jeden arkusz koncepcyjny przed prototypem, rzadziej wracają do projektanta z fundamentalnymi zmianami kształtu.
Po drugie: concept art nie wymaga zatrudnienia ilustratora z portfolio AAA. Wystarczy ktoś, kto rozumie bryłę, proporcje i perspektywę.
Po trzecie: nawet prosty szkic w programie Procreate lub na papierze milimetrowym daje wspólny język między właścicielem firmy a wykonawcą.
Co to oznacza w praktyce
Właściciel studia ceramicznego z Wrocławia zaczął wymagać od swoich projektantów jednej strony A4 z trzema wariantami kształtu przed jakimkolwiek odlewem. Czas od pomysłu do gotowego produktu skrócił się o kilka tygodni.
Concept art to nie luksus dla dużych studiów. To narzędzie do podejmowania lepszych decyzji wcześniej, gdy zmiany są jeszcze tanie.